sobota, 6 września 2008
6.09
od dwóch dni ktoś wiercił, wiercił, aż w końcu wywiercił...trzy dziury w mojej głowie. Straszna sprawa prawda? Ale śpieszę wyjaśnić, po pierwsze to wcale nie bolało, po drugie, zaraz jak wywiercili to i wstawili piękne, uchylne, przeźroczyste Coś...na opakowaniu pisało veluks więc pewnie to to. Na razie są trzy veluks ale czwarty w drodze, tylko jeszcze dziury nie ma. W czasie gdy mi wiercili, dwaj przybysze...jednego znam dobrze a drugiego skądś pamiętam...z wielką radością na twarzy, a łopatami w dłoni przystąpili do grzebania w zasypanej ziemiance, w której to wg. opowiadań Siwego Aleksandra Niemcy lód trzymali -tak podsłuchałąm. Usilnie starali dogrzebać się do dna, na dziś odgrzebali: wyższy - kierownicę od roweru dziecięcego, opakowanie po pampersach, dwa buty niestety nie do pary, niższy - materac, grzałkę i butelek kilka. Brakuje więc jedynie ramy, kół i właściciela, znając ich zacięcie jutro może się odnajdą. Liczę na nich!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Ciekawe, czy ma juz czwarte oko skierowane ku niebu? I co widzi dzis, kiedy tak leje? Moze mysli ze to lzy...
Prześlij komentarz